W pewnej niewielkiej gminie
Mieszka wójt, co z nazwiska
słynie.
Wójt się Cukier nazywa,
A z Cukrem, to różnie bywa.
Mieszkańcy różnie o nim
gadają,
Jedni chwalą, inni narzekają.
A ja o cukrze
Mam własne zdanie,
Że życie bez cukru
Jest gorzkie dla mnie.
Ile ludzi żyje na świecie,
Tyle opinii znajdziecie.
Nie każdemu cukier słodzi.
Co niektórym cukier szkodzi.
Jedni cukru mają dosyć,
Inni cierpią na niedosyt.
Nie każdy cukier toleruje,
Każdemu cukier inaczej
smakuje.
Kto nie lubi sacharozy,
Niech spróbuje glukozy,
A jeśli glukoza nie służy,
Niech fruktozą się posłuży.
Ona wyleczy i zakonserwuje,
Tego, co się źle czuje.
Odradzam cukier ołowiany,
Trujący i zakazany.
Niech każdy wójta oceni,
Do jakiego gatunku należy.
Dla jednych może być glukozą,
Dla innych sacharozą.
Dla niektórych ołowianym,
Szkodliwym i trucizną zwanym.
Na temat każdego człowieka,
Niezależnie czy on od nich
ucieka,
Są różne plotki i opinie.
Dopóki pamięć o nim nie
zniknie,
On tego nie uniknie.
Przykładem jest gminy forum,
Gdzie ksiądz dziekan z
urzędniczką
Za kochanie się biorą.
Były sołtys z fryzjerką się
umawiają
I po kryjomu się kochają.
Obecny wójt świniami się
obstawia
I na świniach porządnie
zarabia.
W tej gminie się kochają,
Niektórzy im to za złe mają.
Jedni kochają zwierzęta,
Inni kochają księdza.
Ludzie mają o czym mówić,
By w swym życiu się nie
nudzić.
Fidel 07 02 2005
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz